Tak na bieżąco: dziś zasiliłam do końca iglaki. Teraz powtórka z rozrywki w połowie połowie czerwca.
Jakbym kiedyś zastanawiała się jakie iglaki sadzić to muszę wrócić do tego wpisu. Nigdy jałowców. Są piękne ale przy czyszczeniu z liści pokułam ręce aż do łokci. Boli :(
... taki jest mój ogród: piachy na górce, w dołku, pod lasem i w lesie. Nie poddaję się ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nawożenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nawożenie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 26 kwietnia 2013
sobota, 23 czerwca 2012
Prace czerwcowe
29 maja 2012
Mama przesadziła funkie robiąc obramowanie rabaty azaliowej.
Wg mnie wygląda to bardzo, bardzo korzystnie!
30 maja 2012
Mama ułożyła bruk dębowy i akacjowy do końca. Dochodzi do wprawy. W ubiegłym roku układałyśmy ten ciemny kawałek cały dzień. Teraz w jeden dzień zrobiła dwa a może nawet trzy razy tyle.
Mama nie dała mi wykonywać poważnych prac z taczką i łopatą zatem wykonywałam tylko prace pomocnicze (biłam kilometry nosząc po dwa-trzy kawałki drewna...) no ale mogłam chociaż zaserwować Mamie obsługę gastronomiczną ;)
Za to Mama kopała, wywoziła ziemię, przywoziła piasek, pieliła i ostatecznie układała kawałki drewna....
Jest pięknie!!!! Teraz mamy piękny kawałek utwardzonego podłoża w cieniu :)
2 czerwca 2012
Mama mocno przycięła przyrosty wszystkich sosen. Wyglądają żałośnie ... mało efektownie :( Aż mi żal tych nowych gałązek.....
6 & 11 czerwca 2012
Zasilanie iglaków, azali i rododendronów nawozami przeznaczonymi do tych roślin.
Zasilanie trawnika azofoską.
Całe szczęście że przed nadejściem deszczy. Bo już od 13 czerwca codziennie sobie popadywało systematycznie więc nawozy zostały rozpuszczone i przetransportowane do korzeni.
18 czerwca 2012
Znowu (jak co roku) zepsuła nam się pompa w studni... :(
A wodociągu jak nie było tak nie ma..... I nie ma żadnej wizji kiedy wreszcie Starostwo i Gmina dogadają się. Co jest ironią bo my (zainteresowani) jesteśmy Inwestorami i pokrywamy WSZYSTKIE koszty rozbudowy sieci i budowy przyłączy.... A tymczasem urzędnicy blokują naszą inicjatywę od dwóch lat :(
Po tych wszystkich czerwcowych manewrach Mama ma taki widok ze swojego pokoju:
Mama przesadziła funkie robiąc obramowanie rabaty azaliowej.
Wg mnie wygląda to bardzo, bardzo korzystnie!
30 maja 2012
Mama ułożyła bruk dębowy i akacjowy do końca. Dochodzi do wprawy. W ubiegłym roku układałyśmy ten ciemny kawałek cały dzień. Teraz w jeden dzień zrobiła dwa a może nawet trzy razy tyle.
Mama nie dała mi wykonywać poważnych prac z taczką i łopatą zatem wykonywałam tylko prace pomocnicze (biłam kilometry nosząc po dwa-trzy kawałki drewna...) no ale mogłam chociaż zaserwować Mamie obsługę gastronomiczną ;)
Za to Mama kopała, wywoziła ziemię, przywoziła piasek, pieliła i ostatecznie układała kawałki drewna....
Jest pięknie!!!! Teraz mamy piękny kawałek utwardzonego podłoża w cieniu :)
| W trakcie pracy ..... |
| Świeżo po ułożeniu |
2 czerwca 2012
Mama mocno przycięła przyrosty wszystkich sosen. Wyglądają żałośnie ... mało efektownie :( Aż mi żal tych nowych gałązek.....
6 & 11 czerwca 2012
Zasilanie iglaków, azali i rododendronów nawozami przeznaczonymi do tych roślin.
Zasilanie trawnika azofoską.
Całe szczęście że przed nadejściem deszczy. Bo już od 13 czerwca codziennie sobie popadywało systematycznie więc nawozy zostały rozpuszczone i przetransportowane do korzeni.
18 czerwca 2012
Znowu (jak co roku) zepsuła nam się pompa w studni... :(
A wodociągu jak nie było tak nie ma..... I nie ma żadnej wizji kiedy wreszcie Starostwo i Gmina dogadają się. Co jest ironią bo my (zainteresowani) jesteśmy Inwestorami i pokrywamy WSZYSTKIE koszty rozbudowy sieci i budowy przyłączy.... A tymczasem urzędnicy blokują naszą inicjatywę od dwóch lat :(
*
* *
Po tych wszystkich czerwcowych manewrach Mama ma taki widok ze swojego pokoju:
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Nawożenie
Spędziliśmy na Grabinie pół soboty i niedzielę.
Sobota, 14 kwietnia 2012
Zebrało nam się na wizyty w szkółce i centrach ogrodniczych. Planowałam zakupy tylko trzech cyprysików groszkowych 'Filifera Nana' oraz nawozów do iglaków i trawnika. Skończyło się na:
Po szczęśliwym dotarciu na działkę rzuciłam się w wir roboty: pogoda piękna, słońce świeci, katana z pleców i do przodu.
Ponieważ 12 marca dostaliśmy pozwolenie na wycięcie brzozy która kładła nam się na parkanie, mój Pan od razu zawezwał ekipę i drzewo usunęliśmy. Teraz zagospodarowujemy drewno. Duuuużo tego jest. Arturo zanabył porządną siekierę Fiskarsa i rąbie dzielnie. Nawet szybko Mu szło i w sobotę w dwie godziny naprodukował 6 kopiastych taczek pięknych szczap kominkowych. Zaczęliśmy to układać pod tarasem.
Jak już tam wlazłam...
To sami wiecie, rozumiecie... Wywaliliśmy to co już tam ułożono, z tyłu ułożyliśmy nowe szczapy, z przodu resztę towaru. To co tworzyło bałagan zwaliliśmy na kupę żeby wreszcie zrobić z tym porządek. Arturo do 21 rąbał zbyt długie i zbyt szerokie drewno na mniejsze kawałki - niektóre jeszcze z budowy!
Niemal wszystko udało się zapakować do spalenia w kominku na jeden kosz. Bardzo czubaty ;)
Wreszcie pod tarasem jest porządek!!!!!!
I tak o 21 skończyliśmy pracę. Padając na ryjki. Szłam spać z myślą o tym co trzeba zrobić w niedzielę.
No trudno: niedziela dzień święty ale ja nie mam kiedy tego robić :(
Niedziela, 15 kwietnia 2012
Nastawiłam budzik na 7.30. Wstałam o 6.30 i słyszę deszcz.... Opadłam z sił. Wściekłam się na siebie samą że nie zasiliłam krzaków. Deszczy by je podlał! Nie posadziłam roślin :(
Z żalu, wściekłości i smutku poszłam spać. Jak wstałam zaczęło się przecierać.
W pierwszej kolejności zasilanie.
Poszło 5 kg nawozów do iglaków. Zasiliłam dosłownie wszystko, nawet to co dopiero pod koniec dnia sadziłam.
Arturo zasilił trawnik i od razu podlewał.
Posadziliśmy wszystkie prosa i cyprysiki 'Sungold' oraz derenia.
Najpierw każdy dół trzeba odchwaścić, potem w dół nasypać gnoju, potem posadzić, zasilić i w końcu podlać.
I tak 15 razy .....
Podczas ostatnich prac już nam ciekło po plecach od deszczu.
Nie wykonałam planu :(
Rododendrony nie posadzone. Duża rabata nie ruszona (miały wylecieć lawendy i miałam przesadzić goździki). Cyprysiki groszkowe 'Filifery' nie posadzone :(
Cóż: oto mamy automatycznie plan na najbliższą wizytę .....
Następne zasilanie zrobimy około 1 czerwca.
Sobota, 14 kwietnia 2012
Zebrało nam się na wizyty w szkółce i centrach ogrodniczych. Planowałam zakupy tylko trzech cyprysików groszkowych 'Filifera Nana' oraz nawozów do iglaków i trawnika. Skończyło się na:
- planowanych 3 cyprysikach groszkowych 'Filifera Nana'
- 7 prosach rózgowatych,
- dereniu pagodowym (ki diabeł???),
- 7 cyprysikach groszkowych 'Sungold'
- 1 rododendronie jakuszimańskim 'Percy Wiseman' (łososioworóżowy)
- 1 rododendronie jakuszimańskim 'Dreamland' (białoróżowy)
- azofosce do trawnika,
- nawozach do iglaków,
- nawozach do różaneczników i innych azaliowatych
Po szczęśliwym dotarciu na działkę rzuciłam się w wir roboty: pogoda piękna, słońce świeci, katana z pleców i do przodu.
- Usunęłam stare liście ze wszystkich żurawek (jest tego 19 sporych kęp). Okazało się że młode listki mają już po 10 cm wysokości! Musiałam naprawdę uważać.
- Wrzosy dokończyłam ciąć ze starych kwiatostanów. Należało się, oj czas na nie. Niestety trzy sztuki nie przeżyły. Wycięłam je sekatorem przy ziemi i nie wyciągałam brył korzeniowych. Żeby mi doły na rabacie nie zostały.
- usunęłam stare liście z host pod magnolią (mam tam cztery kępy). Okazało się że mają już kły wielkości małego palca. Jak nic za dwa tygodnie na długi weekend majowy już się rozwijać zaczną. Posypałam już na zaś ślimakolem. Żeby te małe obślizgłe bestie nie dobrały się do świeżych listków.
- Odgrabiłam skarpę przy bramie i ... trafiłam na gruz z czasów budowy. Zaczęłam cierpliwie skubać kamienie.
Ponieważ 12 marca dostaliśmy pozwolenie na wycięcie brzozy która kładła nam się na parkanie, mój Pan od razu zawezwał ekipę i drzewo usunęliśmy. Teraz zagospodarowujemy drewno. Duuuużo tego jest. Arturo zanabył porządną siekierę Fiskarsa i rąbie dzielnie. Nawet szybko Mu szło i w sobotę w dwie godziny naprodukował 6 kopiastych taczek pięknych szczap kominkowych. Zaczęliśmy to układać pod tarasem.
Jak już tam wlazłam...
To sami wiecie, rozumiecie... Wywaliliśmy to co już tam ułożono, z tyłu ułożyliśmy nowe szczapy, z przodu resztę towaru. To co tworzyło bałagan zwaliliśmy na kupę żeby wreszcie zrobić z tym porządek. Arturo do 21 rąbał zbyt długie i zbyt szerokie drewno na mniejsze kawałki - niektóre jeszcze z budowy!
Niemal wszystko udało się zapakować do spalenia w kominku na jeden kosz. Bardzo czubaty ;)
Wreszcie pod tarasem jest porządek!!!!!!
I tak o 21 skończyliśmy pracę. Padając na ryjki. Szłam spać z myślą o tym co trzeba zrobić w niedzielę.
No trudno: niedziela dzień święty ale ja nie mam kiedy tego robić :(
Niedziela, 15 kwietnia 2012
Nastawiłam budzik na 7.30. Wstałam o 6.30 i słyszę deszcz.... Opadłam z sił. Wściekłam się na siebie samą że nie zasiliłam krzaków. Deszczy by je podlał! Nie posadziłam roślin :(
Z żalu, wściekłości i smutku poszłam spać. Jak wstałam zaczęło się przecierać.
W pierwszej kolejności zasilanie.
Poszło 5 kg nawozów do iglaków. Zasiliłam dosłownie wszystko, nawet to co dopiero pod koniec dnia sadziłam.
Arturo zasilił trawnik i od razu podlewał.
Posadziliśmy wszystkie prosa i cyprysiki 'Sungold' oraz derenia.
Najpierw każdy dół trzeba odchwaścić, potem w dół nasypać gnoju, potem posadzić, zasilić i w końcu podlać.
I tak 15 razy .....
Edit 20.04.2012: no dobra - efektów spektakularnych brak. Ale niech tylko się zazieleni i trawy wyrosną. Będzie pięknie! No i oczywiście te pierwsze żółte, zdychające cyprysiki są do wyrzucenia. A na ich miejsce zostaną wsadzone takie jak rosną dalej: wzniesione "Blauw".
Podczas ostatnich prac już nam ciekło po plecach od deszczu.
Nie wykonałam planu :(
Rododendrony nie posadzone. Duża rabata nie ruszona (miały wylecieć lawendy i miałam przesadzić goździki). Cyprysiki groszkowe 'Filifery' nie posadzone :(
Cóż: oto mamy automatycznie plan na najbliższą wizytę .....
Następne zasilanie zrobimy około 1 czerwca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)